Keralskie curry warzywne z Prezydentem, czyli tocoinnego po raz 50.

Witajcie w specjalnym 50. wydaniu kulinarnego bloga tocoinnego. Nasz jubileusz łączymy z innym, bliskim nam z racji miejsca i tematyki. Oto bowiem już za klika dni w Skierniewicach odbędzie się czterdzieste Święto Kwiatów, Owoców i Warzyw! To największa impreza branży ogrodniczej w Polsce, w tym roku dodatkowo w wersji XL. Z tej podwójnie jubileuszowej okazji, udaliśmy się z Krzysztofem Jażdżykiem – Prezydentem Miasta Skierniewice do hotelu i restauracji Dworek, gdzie razem przygotowaliśmy i degustowaliśmy zupełnie nowe danie. Zapraszamy do stołu i do udziału w skierniewickim Święcie!

ru-0-r-650,0-n-uW2377320AOgo_swieto_kwiatow_owocow_i_warzyw_2017_gwiazdy_data_bilety
Lubię kulinarne podróże, choć z pewną ostrożnością sięgam po receptury z odległych stron. Szczególnie z miejsc, gdzie jeszcze nie byłam i nie mogę z przekonaniem stwierdzić, czy potrawa, za jaką się zabieram będzie smaczna i spełni oczekiwania. Z tym większą tremą przystąpiłam do przygotowywania keralskiego curry warzywnego – zwłaszcza, że do kuchni zaprosiłam Pana Prezydenta! Efekty naszych starań i zabiegów obejrzycie na filmie poniżej.

Zerknijmy tymczasem na miejsce, z którego pochodzi nasze dzisiejsze danie. Kerala to stan w południowo-zachodnich Indiach na Wybrzeżu Malabarskim. Legenda głosi, że Kerala wyłoniła się za sprawą Paraśuramy (Dzierżącego Topór), między górami a morzem, w miejscu gdzie wyrzucił on swój topór. Dziś podstawą gospodarki Kerali jest rolnictwo i rybołówstwo. Uprawia się tu około 600 gatunków ryżu, duże znaczenie mają także uprawy palmy kokosowej, herbaty, kauczuku oraz wspaniałych przypraw: pieprzu, wanilii oraz cynamonu.

Największym miastem regionu jest Koczin. Kerala to także Verkala – najlepsza plaża w Indiach, gdzie na miłośników surfingu czekają potężne fale. W hotelach ceny są ponoć niższe niż w tradycyjnie odwiedzanej przez turystów prowincji Goa.  Urzędowym językiem jest malajalam, posługujący się odrębnym alfabetem. Co szczególnie ciekawe: Kerala to region, w którym w demokratycznych wyborach mieszkańcy zdecydowali się na ustrój… komunistyczny! Władze gwarantują najwyższy w Indiach poziom powszechnego wykształcenia, ceny są z góry ustalone, nawet w taksówce nie spotka nikogo przykra niespodzianka związana z wysokością taryfy za przejazd. Tym, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o tej zamorskiej krainie (i innych wartych odwiedzenia miejscach), polecam blog Na Własne Oczy i historie tam spisane.

Dla potrzeb naszego dzisiejszego spotkania dodam jeszcze, że we wrześniu w Kerali odbywa się dziesięciodniowe święto Onam. To święto o charakterze dożynkowym, a związane jest z miejscową legendą o królu-demonie (asura) Mahabali. W wielu miejscowościach uliczne grupy teatralne odgrywają legendy związane z królem Mahabali. Odbywają się również kwiatowe aranżacje zwane pukalam, tańce w maskach kumattikali, „tygrysie” procesje uliczne pulikali oraz wyścigi długich łodzi vallamkali.

Okazuje się zatem, że pomimo dzielącej Polskę i Indie odległości oraz systemów politycznych i lokalnych obyczajów, możemy znaleźć pewne podobieństwa pomiędzy świętem Onam oraz Skierniewickim Świętem Kwiatów, Owoców i Warzyw! Przecież u nas, już w najbliższą sobotę wyruszy ulicami miasta największe w Polsce barwne corso – wystąpi ponad 50 grup paradnych! Do tego ponad 1.000 wystawców, kiermasze, warsztaty, degustacje, Festiwal Roślinożerców i wspaniałe koncerty. Warto zatem przyjechać do Skierniewic! Tym bardziej, że dla osób jadących z kierunku Warszawy i Łodzi, regionalny przewoźnik kolejowy przygotował ofertę specjalną: pasażerowie, którzy skorzystają z pociągu ŁKA, będą mogli wrócić nim do domu bezpłatnie. A w pociągach na podróżnych czekać będą dodatkowe niespodzianki!

Tyle informacji ogólnych, przechodzimy do przepisu na keralskie curry warzywne.

Będziemy potrzebować:

  • 1 średniego kalafiora;
  • 2-3 łyżki oleju rzepakowego;
  • 1 czubatą łyżeczkę gorczycy;
  • 1 czubatą łyżeczkę kozieradki lub czubrycy zielonej;
  • 1 czubatą łyżeczkę kurkumy;
  • niewielki kawałek świeżego imbiru;
  • 2 ząbki czosnku;
  • 4 cebule dymki;
  • 1 papryczkę chilli;
  • 2 dojrzałe pomidory;
  • 1 puszkę mleka kokosowego (400 g);
  • 1 puszkę ciecierzycy;
  • 1 małą puszkę ananasa;
  • 1 grillowaną paprykę z przepisu na tocoinnego sprzed dwóch tygodni:)

Jak to robimy?

Kalafiora trzeba pokroić w różyczki i rozłożyć na patelni grillowej, delikatnie posmarowanej olejem. Gdy lekko się zrumienią, przekładamy na drugą stronę. W tym samym czasie na rozgrzaną patelnię z odrobiną oliwy z oliwek wykładamy utarte w moździerzu przyprawy, a następnie dodajemy pokrojone w ćwiartki pomidory.

Smażymy wszystko przez chwilę, po czym dodajemy zblendowane dymki, papryczki chilli, kolendrę (lub natkę z pietruszki), obrany imbir oraz czosnek. Wlewamy mleczko koksowe, dokładamy odsączoną ciecierzycę i ananasa, paprykę hiszpańską ze słoja, a na koniec grillowanego kalafiora. Zwiększamy ogień, aż wszystko się zagotuje. Gotujemy, chodzi o to, by kalafior się nie rozpadł i pozostał al dente.

Curry podajemy z błyskawicznymi tortillami. Jak je przygotować? Na 3 szklanki mąki potrzebujemy 1 szklankę wrzącego mleka i jedną łyżeczkę soli. Zagniatamy ciasto i odkładamy na pół godziny. Po tym czasie wałkujemy placki i smażymy na suchej patelni naleśnikowej.

Skoro spotykamy się z okazji XL Święta Kwiatów, Owoców i Warzyw, w Skierniewicach, które są stolicą nauk ogrodniczych i sadownictwa i skąd rozprzestrzeniła się pomologia, na deser proponuję pieczone jabłka w cukrze. Przyrządza się je bardzo prosto. Wydrążone jabłka (najlepiej duże owoce z dość grubą skórką, która ładnie będzie się oddzielać po upieczeniu, u nas odmiana paulared), przekrawamy na pół i wydrążamy gniazda nasienne. Zasypujemy środki jabłek cukrem (białym lub trzcinowym) i wykładamy na blachę do pieczenia. Odrobinę cukru rozsypujemy wokół jabłek i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do ok. 200°C. Pieczemy przez 20 minut, do rozpuszczenia i skarmelizowania cukru . Sok z jabłek, który wypłynie podczas pieczenia, zmienia się w kleistą i pyszną galaretkę.

curry_14
Podajemy z listkiem mięty, dla łasuchów gałka lodów waniliowych. Pięknie wyglądają i wybornie smakują. Jeżeli będziecie przy okazji w skierniewickim Dworku, zapytajcie o ten deser – powinien już być w menu!

A teraz, Drodzy Państwo, dla tych, którzy wytrwale doczytali ten wpis do końca, czas na największą atrakcję 50. wydania bloga tocoinnego. Zapraszamy na film i życzymy miłego odbioru!

curry_15

PS. za pomoc przy realizacji filmu dziękuję Małgosi Burzyńskiej – szefowej hotelu i restauracji Dworek w Skierniewicach oraz dzielnej ekipie w składzie: Bartek Szewczyk & Ignacy Wojciechowski (czasami widać ich w filmie).
PS. 2 w dzisiejszym artykule wykorzystałam zdjęcia autorstwa Konrada Sali zrobione dla profilu I love SKC

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s