Pora na deser od Pana Kota

Na pierwszy rzut oka może wyglądać jak zwykły budyń, ale to coś o wiele pyszniejszego! Ten kremowobiały deser, o wyjątkowym smaku, pokryty owocowym sosem jest po prostu najwyższą formą mlecznego przysmaku. Mówimy tu oczywiście o pochodzącej z Włoch receptury panna cotta, jednego z najbardziej zachwycających deserów tradycyjnej kuchni włoskiej.

panna_cotta_9

Miejsce pochodzenia panna cotty to region Piemontu. Legenda głosi, że pierwotnie pochodzi z terenów uprawy winorośli Langhe, a faktem jest, że panna cotta posiada tytuł tradycyjnego włoskiego regionalnego produktu spożywczego. Nie dziwi więc, że znajdziemy ją w menu chyba każdej włoskiej restauracji.

Historyczny włoski przepis na panna cotta wymaga zastosowania śmietanki, cukru i żelatyny. W miarę upływu czasu powstawały liczne i coraz lżejsze wersje oddalające się od pierwotnego pomysłu, a tego będziemy chcieli uniknąć! Znakiem szczególnym doskonale wykonanej panny cotta jest bowiem jej stabilność. Prawdziwym wyzwaniem dla cukierników i kucharzy jest oczywiście ograniczanie ilości zagęszczaczy przy jednoczesnym zachowaniu konsystencji i smaku. Jeśli panna cotta się kołysze, możecie mieć pewność, że przesadzono z ilością żelatyny. Wówczas na podniebieniu pozostaje gumowaty i lepki osad. Eksperci twierdzą, że sekretem właściwych proporcji jest dodanie tylko 8 gramów żelatyny na każde 500 g śmietanki. Natomiast jeżeli kogoś przeraża poziom kalorii panna cotty, do tłustej śmietanki można dodać mleka. My tak właśnie za chwilę zrobimy.

Oczywiście, podobne desery na bazie śmietany można również spotkać wśród przepisów kuchni z Francji, Anglii i Grecji, a przepisy często są interpretowane przez szefów kuchni znanych gwiazd. Trzeci szef kuchni z gwiazdką Michelin, Chief Enrico Crippa, uczynił z panna cotty miniaturowe dzieło sztuki inspirowane przez… Matisse’a. Maurilio Garola z restauracji Ciau del Tornavento położonej w Albie przekształcił ją w lody ozdobione płatkami białej trufli. Pietro Leemann zaproponował lekką, całodniową interpretację opartą na jogurcie – bez dodatku żelatyny! Podobnie Dolphia Nandi-Arnstein – autorka bloga „Story of Cooks” zalicza panna cottę do wegetariańskich deserów opartych na tradycyjnych greckich jogurtach.

Tyle opowieści, czas zabierać się do pracy! Będziemy potrzebować:

  • 3 łyżki żelatyny w proszku;
  • 1 laskę wanilii;
  • 500 ml śmietanki kremówki (tłustej: 30% lub 36%);
  • 500 ml mleka;
  • 100 g cukru;
  • świeże owoce lub mus owocowy

Jak to robimy?

Żelatynę zalać 4 łyżkami zimnej wody i odstawić na kilka minut. Laskę wanilii przekroić na pół i wyskrobać ziarenka. Do rondla wlać śmietankę i mleko, dodać cukier, ziarenka wanilii razem z przekrojoną laską (odda jeszcze swój wspaniały aromat). Podgrzewamy aż do rozpuszczenia cukru, pilnując żeby nie zagotować. Zdejmujemy z ognia. Dodajemy namoczoną żelatynę i mieszamy dokładnie, aż cała żelatyna się rozpuści. Wtedy usuwamy laskę wanilii. Ziarenka wanilii pięknie ozdobią nasz deser i dostarczą dodatkowej przyjemności podczas jedzenia. Smak i aromat są po prostu wyjątkowe!

Przelewamy do filiżanek lub innych mniejszych naczyń (ja używam słoiczków po jogurtach. Przyjemnie wyglądają i są wygodne w podawaniu, a porcje wyliczone akurat w taki sposób, że każdy łasuch poczuje smak i będzie chciał więcej – bez uczucia „zapchania”). Następnie przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do wystudzenia. Najlepiej na całą noc do lodówki, chociaż niecierpliwi mogą już zjeść po 3-4 godzinach.

Moja dzisiejsza, wakacyjna wersja to panna cotta z musem malinowym.

Ale możliwe są różne odmiany i dodatki. Deser świetnie smakuje z truskawkami, porzeczkami, wiśniami lub stopioną czekoladą. Można też dodać np. sos śliwkowy albo karmelowy, nie wspominając już o bardziej egzotycznych przyprawach, jak anyż lub cynamon albo o pikantnych wersjach: z parmezanem i sosem gruszkowym lub na bazie łososia i ziół prowansalskich, kalafiora, dyni i rozmarynu, kurkumy i mięty. Metoda przygotowania się nie zmienia – polega wyłącznie na wyeliminowaniu cukru i dołączeniu wybranych przez siebie dodatków i smaków.

Na koniec dobra wiadomość dla tych, którzy lubią gotować z wyprzedzeniem: panna cotta może być przechowywana przez kilka dni w lodówce! Jeśli potrzebujecie deseru do weekendowej kolacji, umieśćcie go w lodówce w czwartek w godzinach porannych. Bez szkody dla smaku i zapachu – mamy w składzie wanilię! – podacie go gościom kiedy przyjdzie sobota – pora na deser od Pana Kota:). Pamiętajcie o dodaniu ulubionego sosu lub musu owocowego!

I to tyle na dziś. Choć „dziś” tak naprawdę powinno być wczoraj, prawda? Ale to dziś, czyli 5 lipca mija równo rok od naszego pierwszego spotkania! Dziękuję wszystkim sympatykom i sympatyczkom, a najbardziej tym z Was, którzy korzystają z przepisów na tocoinnego.
A żeby nie wprowadzać zbytniego zamieszania, już teraz ogłaszam: kolejny odcinek naszego bloga znajdziecie w środę, 2 sierpnia. Teraz udaję się na wakacje, by znaleźć nowe przepisy, inspiracje i warte opowiedzenia historie. Do zobaczenia!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s