To nie jest „fish & chips”

Dania złożone ze smażonych ryb i gotowanych ziemniaków istniały już w XVII wieku. Choć „fish and chips” traktowane jest dziś jako narodowa potrawa Wielkiej Brytanii, smażone ryby po raz pierwszy sprowadzone zostały do londyńskich kuchni przez żydowskich imigrantów z Portugalii i Hiszpanii. Natomiast smażone ziemniaki – jako frytki (chips) – pochodzą oczywiście z Belgii, gdzie już wcześniej zadomowiły się jako obowiązkowa pozycja niderlandzkiego menu. Swoje doznania ze spotkania z prawdziwym angielskim obiadem opisywał m.in. prezydent USA Thomas Jefferson, a Karol Dickens opowiadał o „fish & chips” w znanej powieści „Olivier Twist” oraz w wydanej w 1859 r. „Opowieści o dwóch miastach”, gdzie wspomniał o „chrupiących ziemniakach, smażonych niespiesznie w kroplach oliwy”. Bardzo malowniczy opis, prawda? Zresztą skoro o tym mowa, polecam Dickensa na wakacje. „Klub Pickwicka” nieodmiennie wzrusza i rozbawia, nawet jeśli czytacie go po raz kolejny. Wspomniana „Opowieść…”, rozgrywająca się w XVIII w. równolegle w dwóch ówczesnych metropoliach Londynie i Paryżu – choć uznawana za pozycję dla książkowych długodystansowców – na pewno warta jest poświęcenia kliku godzin z urlopowego czasu.

Dziś zapraszam na obiad, w którym bohaterem będzie smażona ryba oraz pieczone ziemniaki – jednak wcale nie frytki! Przygotujemy idealny piątkowy obiad, którym nie będzie „fish & chips”. Podamy go z orzeźwiającym dressingiem, by jeszcze lepiej smakował w te upalne dni.

fish_6

Do przygotowania części „fish” – czyli ryby z patelni – będziemy potrzebować:

  • filety z dorsza lub innej ryby o białym mięsie np. morszczuka lub grenadiera;
  • sól, pieprz;
  • mleko i mąka do obtoczenia ryby;
  • oliwa z oliwek;
  • masło

Jak to robimy? Przygotowujemy filety: jeśli korzystacie z ryby mrożonej, należy ją wcześniej rozmrozić. Opłukać i dokładnie osuszyć. Doprawić solą i pieprzem, na chwilę zanurzyć w mleku a następnie wyjąć i obtoczyć w mące, strzepnąć nadmiar.

fish_a

Rozgrzać patelnię, wlać oliwę i dodać masło, w proporcji 2:1 (na dwie łyżki oliwy, jedna łyżka masła). Smażyć po 2-4 minut z każdej strony, w zależności od grubości ryby, aż do złocistego zrumienienia. Zdjąć z patelni i delikatnie osuszyć na ręcznikach papierowych.

Teraz drugi główny składnik:

  • ziemniaki – na naszą 5-osobową rodzinę 2 kilogramy;
  • 100 ml oliwy z oliwek lub dobrego oleju roślinnego (na 2 kg ziemniaków w zupełności wystarczy);
  • sól morska gruboziarnista

Ziemniaki trzeba obrać i pokroić na kawałki – najlepiej w dużą kostkę, ale mogą też być cząstki – jak lubicie. Włożyć do garnka z zimną wodą. Posolić i zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować bez przykrycia przez 10- 12 minut. Piekarnik nagrzać do 220 stopni. W małym rondlu pogrzać oliwę, musi być bardzo gorąca, powinna skwierczeć w garnku. Odcedzone ziemniaki zalać bulgoczącą oliwą i od razu wysypać na blaszkę wyłożoną papierem pergaminowym. Będą się piekły ok. godziny, od czasu do czasu można je przewrócić, ale jeśli ułożycie jedną warstwę nie będzie to konieczne. Zrumienią się pięknie! Po upieczeniu ziemniaki posypać gruboziarnistą solą morską.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Na zakończenie przygotujemy nasz dressing, czyli sos tatarski w wersji light (wg sprawdzonego przepisu Jamiego Olivera). Będziemy potrzebować:

  • 6 małych korniszonów;
  • 1 łyżka kaparów;
  • kilka listków sałaty rzymskiej;
  • 350 g jogurtu naturalnego;
  • ¼ pęczka świeżej natki pietruszki;
  • sok z połówki cytryny;
  • sól i pieprz do smaku

Jogurt przełożyć do miseczki. Korniszony, kapary, sałatę i natkę pietruszki bardzo drobno posiekać, wymieszać z jogurtem. Całość doprawić solą pieprzem i sokiem z cytryny. Uwaga – dla podwyższenia walorów smakowych i efektu orzeźwienia, dressing należy schłodzić przed podaniem.

Właściwie gotowe! Ciekawym dodatkiem do naszego dania będzie wybór sałat, który rozrusza nasze danie na talerzu. Kleks z dressingu wzmocni zapach, a za chwilę smak ryby. Ziemniaki są jednocześnie aksamitne i kruche w środku, dzieci za nimi przepadają! Będzie Wam smakowało!

fish_5

Na zakończenie dzisiejszego odcinka zajrzyjmy jeszcze raz do Dickensa i jego „Opowieści o dwóch miastach”: Były to czasy najlepsze i były to czasy najgorsze, był to wiek mądrości i był to wiek głupoty, była to epoka wiary i była to epoka ateizmu, był to wiek oświecenia i był to wiek ciemnoty; była to wiosna nadziei i zarazem zima rozpaczy…

 

Ciągle aktualne, prawda?

a-tale-of-two-cities

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s