Jesteśmy fanami Raya Wilsona. Słuchamy jego muzyki, uczestniczymy w koncertach. Kiedyś prawie ugościliśmy go naszym klasycznym spaghetti bolognese (w wersji łowickiej:)) Kilka lat temu, w czasie podróży nad polskie morze, ten właśnie utwór towarzyszył nam przez całą drogę. „American Beauty„, czyli radość podróżowania. A dziś podam przepis, który postanowiliśmy nazwać tytułem tej wspaniałej piosenki. Dlaczego? Bo inna nazwa po prostu nie pasuje. A ponadto: to, co dziś przygotujemy świetnie sprawdzi się jako prowiant w czasie długiej wyprawy. Zatem ruszamy!

American Beauty to jeden z przepisów, który odtwarzam słuchając opowieści o tym, jak to wygląda (czasami jeszcze słyszę, jak smakuje). Zawsze jest to inspirujące doznanie. I wyzwanie! Nie próbowałam, nawet nie widziałam, ale…
Do przygotowania 10 porcji American Beauty potrzebne będzie:
- 600 g mąki pszennej + odrobinę krupczatki do podsypania;
- 2 opakowania drożdży suszonych;
- 100 ml oliwy (może być oliwa z wytłoków – będzie lżejsza) lub dobrego oleju;
- 400 ml ciepłej wody;
- 1 łyżka soli;
- 1 łyżka cukru;
- 400 g salami w kawałku – najlepiej jeżeli użyjecie włoskiej salami pepperoni, pokrojonej w słupki długości ok. 10 cm – powinno być 30 kawałków;
- cebula dymka – 1 lub 2 szt.;
- czarnuszka lub inne ulubione zioła do posypania.
Z podanych składników zagnieść ciasto – powinno być gładkie i sprężyste, ale nie twarde. Odstawiamy na pół godziny – nie dłużej!

Po tym czasie dzielimy ciasto na 10 części. Rozwałkowujemy na prostokąty, podsypując delikatnie mąką krupczatką. Każdą część ciasta posypujemy posiekaną drobno cebulą i wkładamy słupek salami. Zawijamy raz – jak naleśnik – i wkładamy kolejny słupek. Powtarzamy zawijanie, dokładając kolejny – trzeci już słupek salami. Ważne, aby kolejne porcje salami oddzielone były ciastem. Tak przygotowane bułeczki – nasze American Beauty – spryskujemy smakową oliwą (z bazylią albo czosnkiem) i posypujemy czarnuszką lub wybranymi ziołami. Aromat się liczy!
Pieczemy ok. 20 minut w temperaturze 190ºC, do zrumienienia.
I są! American Beauty! Włączcie muzykę Raya Wilsona, weźcie dobrej jakości sos pomidorowy i zajadajcie. Świetnie smakują od razu po wyjęciu z pieca – uważajcie, bo będą gorące. Ciasto delikatnie się ugina, bo salami wypuściło do środka tłuszcz. Cebula dymka zmiękła i daje sporo przyjemnej słodyczy. Nie umieszczamy tutaj zdjęcia bułeczki w przekroju – niech to będzie niespodzianka. Pachnie włoską kuchnią, choć to danie pochodzi z menu amerykańskiej restauracji, specjalizującej się w szybkich przekąskach o różnym rodowodzie. Mają tam nawet polską kiełbasę z chlebem pszenno-żytnim! American Beauty, czyli hot dog we włosko-amerykańskim stylu. Wasze dzieci to polubią!
Smacznego i do zobaczenia za tydzień. Wtedy już sięgniemy do przepisów na Święta Wielkiejnocy.
Wyglądają nieziemsko i jestem pewna, że tak smakują. Na pewno przetestuję!
Pozdrawiam
Gosia
PolubieniePolubienie
Daj znać, jak smakowały. Może dołączysz kilka zdjęć? Zapraszam i pozdrawiam!
PolubieniePolubienie
Ciekawy przepis! Moje wegetariańskie dziecko niestety tego nie polubi…. a zastępować salami tofu ( nawet macerowanym i podsmażonym) to profanacja! Ale moje wegetariańskie dziecko wyjeżdża na tydzień! I tu mam pole do popisu! Denerwuję się czy będę umiała je zawinąć …
PolubieniePolubienie
Zdecydowanie, nadzienie ‚mięsne’ sprawdza się lepiej. Ale… to tylko przepis, więc wedle gustu, upodobań i smaku. A zawijanie jest proste, bez żadnych niespodzianek😀
PolubieniePolubienie