Szarlotka przedwyborcza, czyli smaczny deser na sobotę (i na niedzielę)

Dzisiaj bez dalekich kulinarnych wycieczek, bez wymyślnych receptur, bez przekonywania się, która kuchnia lepsza. Bierzemy się za szarlotkę, bo – jak ze sporym zdumieniem stwierdziłam – na naszym blogu jeszcze jej nie było!

Początki szarlotki sięgają czasów średniowiecza. Pierwszy zapisany przepis pochodzi z angielskiej książki kucharskiej z roku 1381. Wymagał on zastosowania różnorodnych owoców, w tym: fig, rodzynków, gruszek, a nawet szafranu oraz jabłek, zamkniętych w masie z ciasta. Ówczesna szarlotka nie zawierała jednak cukru, który w średniowiecznej Europie był towarem rzadkim i kosztownym.

W Polsce jabłka uprawiano już od siódmego wieku. Do kuchni wprowadzone zostały przez mnichów cysterskich i od tego czasu stały się podstawowym składnikiem wielu dań (i napojów). Zdaje się, że tej jesieni często będziemy spoglądać na mnichów – od nich także pochodzą nalewki, którymi zajmowaliśmy się poprzednim razem (i jeszcze będziemy, bo pogoda coraz bardziej sprzyja sięgnięciu po karafkę z dobrą nalewką własnej roboty…).

Nasza polska szarlotka, w odróżnieniu od normandzkiej tarty z jabłkami, czy (nie daj Boże!) amerykańskiego apple pie cake pochodzi z deseru stworzonego w XVIII w. przez słynnego paryskiego szefa kuchni – Marie-Antoine Carême. Istnieje wiele opowieści o pochodzeniu nazwy tej słodkości, ale Charlotte (charlotte russe), podobno została wyprodukowana przez szefa kuchni na cześć królowej Charlotte (która była żoną angielskiego króla Jerzego III lub też żoną cara Aleksandra I). Deser ów – czyli szarlotka – składał się z czerstwego chleba lub babeczek używanych jako baza, w którą nakładane było gęste wypełnienie z jabłek. Wersja z chlebem jako podstawą wyrobów cukierniczych utrwaliła się z resztą na lata, jeszcze w XIX w. polska kuchmistrzyni Lucyna Ćwierczakiewiczowa zalecała w swoich książkach z przepisami czerstwy żytni chleb jako podstawę tortów!

Jeżeli chodzi o Szarlottę, to znane mi są dwie: zmarła niedawno Szarlotta Pawel – autorka rewelacyjnych komiksów o przygodach Jonki, Jonka i Kleksa oraz Charlotte Adelgonde Élise Marie Wilhelmine – wielka księżna Luksemburga, ostatnia monarchini tego kraju z dynastii Nassau, której piękny pomnik oglądaliśmy w Luksemburgu i nawet pojawiły się w naszych głowach skojarzenia z szarlotką… Całkiem niesłuszne, o czym teraz już wiem (a to dzięki Kasi Brzezińskiej i jej ciekawemu artykułowi)

W dzisiejszej Polsce istnieje wiele odmian szarlotki. My zabieramy się za najbardziej tradycyjną wersję: warstwa maślanego kruchego ciasta napełnionego słodkimi duszonymi jabłkami, na wierzchu kolejna warstwa ciasta posypana cukrem. Brzmi prosto i pysznie, prawda?  Zatem do dzieła!

Będziemy potrzebować:

  • 2 szklanki mąki;
  • ½ szklanki cukru;
  • 200 g masła;
  • 1 jajko całe;
  • 3 żółtka;
  • 1 płaską łyżeczkę proszku do pieczenia;
  • 1 łyżeczkę pasty waniliowej (w opcji, możecie również użyć dobrego cukru waniliowego lub zwyczajnie pominąć wanilię, ale będziecie żałować!);
  • szczypta soli;
  • 1 kilogram jabłek

Jak to robimy?

Z podanych składników (bez jabłek, rzecz jasna😊) zagniatamy gładkie ciasto. Dzielimy je na dwie części, ta przeznaczona na spód może być ciut większa. Do pieczenia tej szarlotki używam formy na tartę o średnicy 30 cm. Piekarnik nagrzewamy do 175° C.

szarlotka_05

Na wysmarowaną masłem i wysypaną tartą bułką formę wykładamy rozwałkowane ciasto. Teraz zdradzę Wam sekret, który kiedyś muszę opatentować. Nie chłodzę ciasta przed wałkowaniem. Formę z przygotowanym do pieczenia schładzam w zamrażalniku, 10-15 minut. Taki sposób sprawia, że ciasta już nie ogrzewamy, co w tym przypadku ma ogromne znaczenie dla kruchości. Po schłodzeniu ciasta, spód należy delikatnie podpiec – nie dłużej niż 10 minut.

szarlotka_06

W tym czasie przygotowuję jabłka. Obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Na wyjęty spód wykładamy jabłka, odciskając nadmiar soku i przykrywamy drugą częścią ciasta, również schłodzoną.

Pozostaje nam posypać wierzch cukrem. Tak, tak, zwykłym, białym cukrem! Pieczemy do czasu, aż szarlotka pięknie się zarumieni.

Cóż mogę dodać? Szarlotka w Skierniewicach to ciasto mające status lokalnego specjału. Nasze lokalne tradycje związane z pomologią, umiłowanie jabłek i kreatywność mieszkańców sprawiły, że mamy nawet swoją nazwę dla tego wspaniałego przysmaku – jest to skierlotka. Czy mój dzisiejszy przepis zyskałby aprobatę jury podczas Święta Kwiatów, Owoców i Warzyw? Nie wiem, nie startowałam tymczasem w żadnych szarlotkowych zawodach. Może spróbuję za rok!

A tymczasem życzę Wam dobrego wieczoru – może z pyszną szarlotką. Na pewno przyda się także jutro, pogoda nie zachęca do wychodzenia na dłużej (ale na wybory iść warto!).

Do następnego razu!

 

 

Jeden Komentarz Dodaj własny

  1. ewa's awatar ewa pisze:

    Nazwa idealna hahah

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do ewa Anuluj pisanie odpowiedzi