Gdy upieką się cynamonowce…

To znaczy, że już Święta, że już blisko kolęda. Że Mikołaj przyjedzie do dzieci, hej! Starszaki, jak leci:) Tak śpiewają moje dzieci, kiedy tuż przed Wigilią, we w miarę uporządkowanym pokoju siadają pokotem z różnymi „próbkami” naszych świątecznych potraw i ciast, by po raz kolejny obejrzeć film „Ekspres Polarny”. Wiemy wówczas, że za kilkanaście godzin zacznie się najprzyjemniejszy czas w ciągu całego roku. W tym roku szczególnie czekamy na ten moment! Przyspieszamy zatem z przygotowaniami i zaczynamy pracować nad cynamonowcem. Znakomite! Wyborne! Wspaniałe! – to tylko niektóre z lapidarnych (bo wypowiadanych w zachwycie) recenzji, jakie zbiera mój cynamonowiec. A dzisiaj oddaję go w Wasze ręce.

Jednak na początek kilka słów o cynamonie, który stanowi najważniejszy składnik naszego wypieku oraz historii i geografii kulinarnej. Gdy dziś kupujemy cynamon, możemy trafić na dwie różne przyprawy: prawdziwy cynamon, czyli Cinnamomum zeylanicum lub Cinnamonum Cassia. Przepisy ze średniowiecznych rękopisów europejskich nakazywały, by te dwie spokrewnione przyprawy traktować w kuchni jako odrębne składniki, podczas gdy obie odmiany cynamonu były znane już od czasów starożytnych Egipcjan, którzy używali ich do… balsamowania. W starożytnym świecie cynamon był sprowadzany głównie z Chin, ale w okresie od XVI do XVIII wieku, kontrolę nad uprawami cynamonu przejął Cejlon (wraz z innymi Wyspami Korzennymi), co było zresztą jedną z przyczyn krwawych wojen handlowych między Portugalią, Holandią i Anglią.

Wiemy, że wypieki z udziałem cynamonu pojawiły się w XIX w. na amerykańskich stołach i były tamtejszą wersją holenderskich placków cynamonowych (koekje). W Europie natomiast upowszechniły się pochodzące ze Szwecji bułeczki z cynamonem, zwane kanelbulle, do dziś stanowiące jedną z najpopularniejszych wersji smacznego śniadania. Nasze dzisiejsze cynamonowce swoją pofałdowaną strukturą bardziej jednak przypominać będą niemieckie Franzbrötchen, które dla odmiany wzorowane są na francuskich croissantach. Kuchnia… zawsze pełna nawiązań, zapożyczeń, wielokulturowości. I swoich indywidualnych cech, które sprawiają, że bigos (z dodatkiem pieprzu cytrynowego) smakuje najlepiej u mamy, która przepis dostała od znajomej z Zielonej Góry, śledzie w zalewie korzennej u cioci (bo tak robiła jej znajoma z Oslo), a najpyszniejsze pierogi z wędzonym serem robi babcia, która przepis przywiozła wprost z Podlasia.

My zabieramy się za cynamonowca. Ostrzegam: to naprawdę pyszne ciasto, które o ile w pobliżu są Wasze dzieci (niekoniecznie zresztą dzieci:)) zniknie, zanim zdąży wystygnąć. Zresztą ciepłe smakuje lepiej!

Składniki ciasta:

  • 3 szklanki mąki pszennej;
  • ¼ szklanki cukru;
  • 1 opakowanie drożdży suszonych (7-8 g);
  • ½ łyżki soli;
  • 50 g masła;
  • 1/3 szklanki mleka;
  • ¼ szklanki wody;
  • 2 jajka;
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (ja używam przygotowanego domowym sposobem)

Masa cynamonowa:

  • 1 szklanka cukru trzcinowego demerara;
  • 50 g masła;
  • 1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej;
  • 2-3 łyżki cynamonu

Przygotowujemy ciasto. Suche składniki: mąkę, cukier, drożdże suszone wymieszać. Masło rozpuścić, wlać mleko i wodę, całość przelać doi suchych składników. Na koniec lekko roztrzepać jajka i ekstrakt z wanilii.

Wyrobić gładkie, jednolite ciasto – będzie luźne, ale nie dosypujcie mąki. Odstawić w ciepłe miejsce na ok. godzinę do podwojenia objętości. Następnie rozwałkować ciasto na prostokąt, ok. półcentymetrowej grubości (teraz w razie potrzeby można podsypać nieco mąką).

Przygotować masę cynamonową: masło rozpuścić, dodać cukier, cynamon i gałkę muszkatołową, dokładnie mieszając. Przestudzoną masą smarujemy ciasto.

Przystępujemy do krojenia i składania ciasta. Cóż, powie ktoś, to przecież zwykłe drożdżowe z masłem i cynamonem. Otóż, Drodzy Blogoczytelnicy, nie do końca. Bowiem to właśnie sposób ułożenia i podania sprawia, że jest TOCOINNEGO!

A zatem: ciasto kroimy na 6 pasków, składamy ze sobą, jeden na drugim.

Następnie kroimy na 8 części i odwracając je przekrojoną stroną do góry układamy w blaszce keksówce (30 x 12 cm). Nie zapomnijcie wcześniej wysmarować jej masłem i posypać bułką tartą.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Pieczemy przez ok. 35 do 40 minut w piekarniku nagrzanym do 175°C. Efekt naszych działań powinien wyglądać następująco:

 

Jako się wcześniej rzekło, ciasto należy jeść, kiedy jest jeszcze ciepłe, odrywając po kawałku (nie używamy noża by nie zepsuć rustykalnego efektu). Dzieci (i nie tylko one) będą szczęśliwe! W czasie Świąt podwójnie, gwarantuję!

PS. 1. Kilka lat temu, poszukując cynamonowych inspiracji trafiłam na przepis zaproponowany przez Joy Wilson. Przepis wymagał pewnych modyfikacji, po których stał się moim sposobem na cynamonowca. W tej to wersji za każdym razem, kiedy go piekę, oczarowuję domowników i naszych gości. Smacznego!

PS. 2. Wszystkim, którzy lubią albo dopiero polubili po dzisiejszym wpisie smak i zapach cynamonu, polecam gorąco belgijski zespół Cinnamone. Grają świetnie, nastrojowo i lirycznie. Cynamonowiec + Cinnamone + odrobina gruszkówki własnej produkcji smakują wybornie nie tylko w czasie Świąt:)

2 Komentarze Dodaj własny

  1. Nipohc's awatar Nipohc pisze:

    Cudo! Cudo! PRZEPYSZNE!

    Polubienie

  2. tocoinnego's awatar tocoinnego pisze:

    Wczorajszy został „zniknięty” bardzo szybko! Nie obejdzie się bez kolejnej piekarniczej wolty.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do tocoinnego Anuluj pisanie odpowiedzi