Zapach pieczonego w domu chleba ma w sobie coś niezwykłego. Od razu robi się swojsko i bezpiecznie. I kiedy słyszę: „Mamo, nie ma już ani jednej kromki chleba!”, choć to sytuacja awaryjna, przystępuję do akcji. Dzisiaj dla Was – chlebki NAAN. A sytuacja jest dziś podwójnie awaryjna, bo znany dostawca sygnału internetowego i telewizyjnego nieco się popsuł, w związku z czym mamy opóźnienie z emisją. I w ogóle… Ale do rzeczy!
Naan to rodzaj chleba pochodzenia środkowoazjatyckiego, w kształcie dużej kropli, pieczonego oryginalnie w piecu „tandoor” (a w warunkach środkowoeuropejskich pieczony jest w piekarniku elektrycznym:)).
Przepis jest niezwykle prosty. Podaję proporcje składników na 8 porcji (sztuk) chlebka naan:
- 4 szklanki mąki pszennej;
- 1 łyżka soli;
- 1 jajko;
- 1 torebka suszonych drożdży (7-8 g);
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia;
- 2/3 szklanki ciepłego mleka;
- 2/3 szklanki jogurtu naturalnego;
- 1 łyżka cukru;
- 2 łyżki masła klarowanego (a jeśli akurat nie mamy, możemy sami rozpuścić masło);
- jeszcze nieco masła do smarowania chlebków;
- ziarna czarnuszki siewnej (lub – jeśli ktoś lubi – mieszankę ziół, np. dalmatyńskich, jak na zdjęciu poniżej).

Jak robimy naan?
Drożdże wymieszać z cukrem i kilkoma łyżkami mleka. W osobnym naczyniu połączyć mąkę, proszek do pieczenia i sól, dodać mieszaninę drożdży i resztę składników, tj. mleko, jogurt, jajko i masło. Wyrobić gładkie ciasto, przykryć lnianą ściereczką (lub folią) i pozostawić do potrojenia (tak, tak!) objętości. Mój sprawdzony sposób: przykrywam miskę z ciastem i wkładam pod poduszkę lub kocyk – rośnie FAN-TAS-TYCZ-NIE!
Piekarnik powinien być nagrzany jak najmocniej, do ok. 225 – 250ºC.
Ciasto podzielić na 8 części. Delikatnie rozciągając, formować na kształt podłużnych placków – nie muszą być regularne! Blachę wyłożyć papierem pergaminowym, posmarować chlebki rozpuszczonym masłem i posypać czarnuszką lub ziołami. Piec ok. 10 minut, podawać gorące, prosto z pieca.

Chlebki naan doskonale sprawdza się do każdego rodzaju sosów, czy gulaszu. Wspaniale smakują również maczane w oliwie z oliwek, z dodatkiem pieczonych pomidorów. A z doświadczenia wiem także, że dzieci lubią zabierać je jako drugie śniadanie do szkoły. Warto spróbować, przecież pojutrze się zaczyna… WITAJ SZKOŁO!
Dobrego wypieku i do przeczytania za tydzień. Będzie z całkiem innej beczki!
Jeden Komentarz Dodaj własny