Bułka. Po pierwsze: pochodzenie tego słowa jest niejednoznaczne i chociaż jest pewne, że rzeczownik ten służy do oznaczania jakiegoś rodzaju ciasta, to jego użycie różni się znacząco w różnych lokalizacjach.
Po drugie: historia bułki sięga wielu wieków wstecz. Oczywiście, pieczywo, a więc pieczone ciasto jest zapewne wynalazkiem egipskim – jak większość wymyślonych przez człowieka rzeczy, ale pierwsze wzmianki o „bułkopodobnych” wyrobach piekarskich pochodzą tym razem ze starożytnego Rzymu, gdzie wypiekano małe, okrągłe chlebki zwane „bulle”. Cieszyły się one popularnością wśród rzymskich legionistów ze względu na swoją praktyczność – można je było szybko zapakować i dzięki temu mieć zawsze pod ręką (a przecież żołnierze nieczęsto wracali na kolację do koszar).
Po trzecie: na przestrzeni wieków i szerokości geograficznych bułka nie tylko znalazła swoje stałe miejsce na stołach, ale także ewoluowała, co spowodowało, że w różnych krajach i kulturach zaczęła przyjmować różne kształty, smaki oraz – co niezwykle ważne – przygotowywana była z różnych składników. Każda z nich ma swoje unikalne cechy i smak, ale wszystkie mają jedno wspólne – są pyszne i cieszą podniebienie wielu ludzi na całym świecie.
Oto kilka najbardziej znanych odmian bułek:
- bułka pszenna – ma delikatną skórkę i miękkie wnętrze. Jest popularna na całym świecie i często używana jako podstawa kanapek oraz hamburgerów;
- bułka maślana – charakteryzuje się dodatkiem masła do ciasta, co zdecydowanie wzbogaca jej smak i zmienia konsystencję. Bułki maślane są idealne jako dodatek do śniadania lub jako słodka przekąska;
- bułka kajzerka – o charakterystycznym wyglądzie, który przypomina węzeł. Pochodzi z Austrii i znana jest co najmniej od 1760 r. Ma chrupiącą skórkę i miękki, biały środek. Bułka kajzerka jest najbardziej popularna w Europie Środkowej i Wschodniej oraz często używana do kanapek. Przy czym pamiętajcie, że kajzerka warszawska posiada pięć nacięć, a kajzerka krakowska – z oszczędności – tylko cztery;
- bułka sznytka – delikatna, chrupiąca bułka pszenna z jednym prostym nacięciem na środku;
- bułka francuska (paryska) – ta elegancka bułka ma cienką, chrupiącą skórkę i delikatne, elastyczne wnętrze. Często serwowana jest jako dodatek do różnych dań, takich jak zupy czy sałatki;
- ciabatta – włoska bułka stworzona przez Arnoldo Cavallariego w 1982 roku, która podbiła serca mieszkańców geograficznego buta do tego stopnia, że obecnie każdy region Włoch posiada swoją odmianę tego wypieku. Ciabatta powinna charakteryzować się chrupiącą skórką, dużymi porami w strukturze miąższu oraz wyjątkowo apetycznym zapachem;
- bułka grahamka – swoją nazwę zawdzięcza Sylwestrowi Grahamowi – amerykańskiemu kaznodziei, który propagował zdrowy tryb życia i dietę wegetariańską. Powstaje z mąki pszennej typu 1850, grubo mielonej, mniej oczyszczonej niż zwykła mąka pszenna lub razowa. Do mąki graham dodaje się całe ziarno pszenicy, dzięki czemu bułka zachowuje nierozpuszczalny i rozpuszczalny błonnik pokarmowy, który jest niezbędny do prawidłowego trawienia. Do przygotowania bułki grahamki używa się drożdży, a nie tradycyjnego zakwasu;
- bułka słodka – wzbogacona o dodatek cukru, miodu, suszonych owoców lub lukru. Słodkie bułki (najczęściej w formie tzw. drożdżówek) są niezwykle popularne na śniadanie lub jako deser zarówno w Europie (przepadają za nimi Skandynawowie), jak i w Ameryce Północnej.
Po czwarte: leksykalna nazwa „bułki” (z angielskiego „bun”) jest również używana w odniesieniu do włosów zwiniętych z tyłu głowy w kształt koka. Wiktoriańska moda, z kapeluszami osadzonymi wysoko na głowie, pozwalała na swobodny widok koków lub loków. Ze względu zaś na wizualne podobieństwo rzeczownik „bun” nabrał w ciągu ostatnich dwóch wieków znaczenia „pośladki”. Jak zauważa Aleksandra Kowalczyk w eseju „Semantyczna historia ciasta, chleba, bułki: o tym, jak pieniądze i kobiety idą w parze”, znaczna liczba tzw. transferów foodsemicznych (metaforycznych sensów opartych na jedzeniu) ogranicza się do kontekstów nieformalnych i zastosowań slangowych.
A zatem nasza bułka śniadaniowa. Potrzebowaliśmy przepisu na szybkie przygotowanie świeżego pieczywa na śniadanie dla kilku osób. Założenie było takie, by zdążyć z całym procesem w mniej niż godzinę. I udało się!
Będziemy potrzebować:
- 400 g dobrej i sprawdzonej mąki pszennej
- 100 g mąki orkiszowej
- drożdże: 20 g świeżych lub 7 g suszonych (1 saszetka)
- 300 ml ciepłej wody
- 2 łyżeczki soli lub kwiatu soli (polecam)
- oliwa do zwilżenia ciasta (nie więcej niż 1 łyżkę)
Jak to robimy?
Wodę wlewamy do miski i rozpuszczamy w niej drożdże. Dodajemy mąkę i sól. Starannie wyrabiamy ciasto, aby osiągnęło miękką, gładką i sprężystą konsystencję. Ciasto pozostawiamy w misce do wyrośnięcia przez około 15 minut. Miskę przykrywamy wilgotną ściereczką.
Po kwadransie wyjmujemy ciasto i formujemy je w szeroki wałek, delikatnie zwilżając cisto oliwą Dzielimy je na porcje po ok. 80-100 gram. Z każdej porcji ciasta robimy kształtną, okrągłą bułeczkę, używając do formowania dłoni zamoczonych w oliwie. Gotowe bułeczki wykładamy na blachę, wyłożoną papierem do pieczenia. Całość ponownie pozostawiamy pod przykryciem przez ok. 15 minut do wyrośnięcia. Włączamy piekarnik, który powinien nagrzać się do temperatury maksymalnej, u mnie 250°C.


Po kwadransie piekarnik powinien być właściwie rozgrzany, a bułeczki odpowiednio wyrośnięte (nie urosną za bardzo, więc nie oczekujecie jakichś spektakularnych zmian). Oprószamy je jeszcze mąką orkiszową – będą prezentować się naprawdę efektownie.
Na dno piekarnika wstawiamy rynienkę z zimną wodą lub kostkami lodu. Ten prosty zabieg zapewni nam utrzymanie odpowiedniego poziomu wilgotności wewnątrz piekarnika podczas pieczenia, które powinno potrwać ok. 15-20 minut – sprawdzajcie kolor bułek i wyjmijcie je z piekarnika wtedy, gdy będą wyglądać najbardziej smakowicie.

Po wyjęciu studzimy bułki na kratce (nie dłużej niż 15 minut). Przełóżcie do koszyczka i zgodnie z regułami bułczanego savoir-vivre podawajcie na stół w całości. Świetnie smakują już z samym masłem, a kiedy dodacie swoje ulubione kanapkowe składniki, będziecie zachwyceni.

I tak oto w ciągu niecałych czterech kwadransów macie swoje własne bułki śniadaniowe. Sznytki po prostu. Smacznego!


