Coraz częściej szukamy przepisów, które pozwolą nam nie tylko na przygotowanie „czegoś do jedzenia”, ale będą dawały nam poczucie, że jemy smacznie, a przy tym zdrowo i oszczędnie. Nasza kuchnia się zmienia, zmieniają się nam smaki, poszukujemy nowych inspiracji, nowych receptur, by zaskoczyć siebie samych oraz naszych gości. Jedno się nie zmienia – zawsze chodzi o to, by zjeść coś dobrego. I o tym jest nasz blog! Dziś na tocoinnego proponuje Wam falafele, czyli pyszne, zdrowe, stosunkowo tanie i zaskakująco fajne danie.
Falafel dotarł do nas z Izraela. Albo właściwie to my dotarliśmy na spotkanie z nimi do Ziemi Świętej. Jednak falafel, pomimo silnego związku z Izraelem, pochodzi z Egiptu. Jego korzenie sięgają do zamieszkałych tam chrześcijańskich Koptów, którym rytuały postne zabraniały jedzenia mięsa podczas pewnych świąt. Wymyślili więc alternatywną ucztę, którą mogli się cieszyć w każdym czasie. Nazwano ją ta’amiya i zrobiono ją z rodzaju fasoli fava, czyli znanego nam wszystkim… bobu! Żydowscy pionierzy zasmakowali w tych pysznościach i stworzyli własną ich wersję – z ciecierzycy. I te właśnie znamy dziś jako falafel izraelski.
Począwszy od lat 50. falafel stał się popularny wśród jemeńskich Żydów, którzy zaczęli serwować je w formie kulek. Ze względu na łatwą i szybką recepturę, falafel stał się niezwykle popularnym jedzeniem ulicznym na Bliskim Wschodzie. Dzisiaj falafel jest podawany na każdej ulicy w Izraelu – od momentu, w którym trafisz na ulice Tel Awiwu, Jerozolimy, Hajfy, a nawet Ejlatu – wszędzie napotkasz stoiska falafelowe. Jest on z pewnością tamtejszym narodowym jedzeniem, a jego obecność (uwielbiana przez wszystkich!) jest tak powszechna, jak w Europie sieciowe amerykańskie fastfoody i barki kawowe (hmmm…), ryba z frytkami w Anglii (yes, yes, yes!) albo tapas na ulicach Barcelony (ach…!). U nas stoiska z falafelami też wychodzą powoli z orientalnych restauracji, dzięki czemu ten przysmak staje się coraz popularniejszy.
Kiedy więc myślimy o izraelskim jedzeniu, to na myśli mamy zapewne falafel. Ta pyszna, głęboko smażona kulka z przyprawionej ciecierzycy, zwykle podawana jest w chlebku laffa lub pszennym placku pita, z hummusem (też z ciecierzycy) i tahini, sałatką izraelską składającej się z posiekanych ogórków i pomidorów oraz innymi smakołykami z Bliskiego Wschodu. Opcji wypełnienia jest nieskończenie wiele: smażone i marynowane warzywa (cukinia, bakłażan, seler, buraki, marchew, kapusta), najróżniejsze sery, dipy, jogurty i sosy, które świetnie podbijają smak tej fantastycznej przekąski. Niektórzy zalecają nawet dodanie frytek, ale uważam, że w ten sposób niebezpiecznie oddalamy się od pierwowzoru…
Mam nadzieję, że nabraliście już ochoty na tę jarską (a po dzisiejszemu: wegetariańską) pyszność. Zatem bierzemy się do przygotowania.
Będziemy potrzebować:
- 500 g suchej ciecierzycy, moczonej przez noc w zimnej wodzie,
- 1 szalotkę,
- 2-3 ząbki czosnku,
- garść posiekanej natki pietruszki lub kolendry,
- ½ łyżeczki sody oczyszczonej,
- i wiele orientalnych przypraw, wśród nich najważniejsze są: kmin rzymski, kolendra, kardamon, ostra i słodka papryka, pieprz ziołowy, sól
Jak to robimy:
Ciecierzycę (świetna jest nasza, krajowa!) zostawiamy na noc w wodzie, żeby się dobrze namoczyła. Następnie mielimy ją w maszynce, najlepiej razem z cebulą. Otrzymacie w ten sposób wspaniałą masę, w której powinny być wyczuwalne grudki ciecierzycy. Dodajemy do niej natkę, sodę, sól i przyprawy. Można też dodać nieco wody lub oliwy z oliwek, by masa była bardziej elastyczna. Po dokładnym wymieszaniu przykrywamy naszą aromatyczną masę folią i wstawiamy na kilka godzin do lodówki.
Dalej jest już zupełnie prosto! Na dużej patelni lub we frytownicy rozgrzewamy olej. Masę formujemy w kulki wielkości piłki golfowej (świetnie wyglądają po usmażeniu!) lub niewielkie placuszki.
Układamy je na rozgrzanej patelni i każdą porcję smażymy przez ok. 4 minuty – do zrumienienia. I już – gotowe!

Najważniejsza jest świeżość, więc falafele podajemy zaraz po usmażeniu. Wtedy smakują najlepiej. Nie oszczędzajcie dodatków! U nas – na potrzeby tego odcinka – Anteczek zawczasu na patelni grillowej podsmażył na maśle cukinię, mieliśmy także słodkie buraki, czarne i zielone oliwki, czerwoną hiszpańską paprykę, czerwoną cebulę pokrojoną w piórka, listki szpinaku baby i ser feta. Falafele świetnie smakują z tahini i/lub gęstym jogurtem. Placki pita przygotowałam sama, ale z powodzeniem można użyć sprzedawanych w sklepach lub zastąpić je chlebkami arabskimi, które można dostać w tzw. Kuchniach Świata – są tanie i bardzo smaczne.
Jutro piątek, więc jeśli ktoś ma w domu cieciorkę i włoży ją na noc do namoczenia… Jarski obiad z falafelami zamieni się w prawdziwą ucztę! Dodam jednak od razu, że pomimo wszystkich zalet: smakowych, zdrowotnych i estetycznych, jedzenie falafeli nie sprawi, że staniemy się najbardziej zgrabnymi istotami spośród lubiących dobrze zjeść😊 Ale ten smak! Ach!

Życzę Wam miłego falafelowania i do zobaczenia następnym razem!