La navette d’Albi, czyli ciasto które zaskakuje od 1000 lat

Pierwszy tydzień Wielkiego Postu za nami. Niektórzy znani rekolekcjoniści i internetowi kaznodzieje mówią o tym okresie, że nie należy koncentrować się wyłącznie na rzeczywistości wyrzeczeń i ograniczeń. Hmm, wg mnie post to jednak post i nawet jeżeli nie musimy całkowicie odmawiać sobie ulubionych dań czy deserów, to warto sięgnąć także po inne pomysły. I tym tropem podążać będziemy w najbliższych odcinkach tocoinnego. Co nie znaczy, że staniemy się nagle blogiem dla nielubiących jedzenia!

Dziś zaczniemy od odrobiny historii. Jest rok 1048. Średniowiecze. We Francji wiara chrześcijańska szczególnie ściera się z heretyckimi poglądami Albigensów, dochodzi do wielu ostrych konfliktów i bolesnych procesów. W regionie Midi Pirenejów dumnie wznosi się miasteczko Albi, ze względu na kolor cegły twierdzy i katedry zwane „czerwonym miastem”. Albi wyróżnia się imponującą, ufortyfikowaną katedrą św. Cecylii i pałacem Berbie – dawną siedzibą Arcybiskupów, które do dziś górują nad centrum miasta i rzeką. To tutaj w Albi, katarzy – czyli Albigensi, cierpieli okrutne represje, aż do XIII w. Katedra św. Cecylii była świadkiem niejednego wyroku wykonanego na katarach.

W tych brutalnych czasach, w domach mieszkańców Albi, powstaje pomysł na wyjątkowe ciasto, nazwane la navette d’Albi. Co oznacza ta nazwa? Najczęściej odnosi się do czółenka używanego w przemyśle tkackim w Langwedocji lub przy wyrobie sieci rybackich. Ale od średniowiecza aż do wieku XVIII la navette oznaczało także zdobiony złotniczo przedmiot używany przy stole, taki np. jak solniczka, dzbanek do mleka, itd. La navette to także kadzielnica, używana w liturgii Kościoła. Ewentualnie wahadło lub wahadłowiec. Trzeba przyznać, że jak na przysmak pochodzący z wieków średnich, a w dodatku z miasta zdominowanego przez katarów, bogactwo znaczeniowe nazwy zasługuje na szczególną uwagę.

 

Podobnie zresztą jak sam przepis, do którego teraz już przechodzimy.

Będziemy potrzebować:

  • 3 jajka;
  • 250 g cukru;
  • 300 g mąki;
  • 25 g masła;
  • 1 szczypta soli;
  • 50 migdałów;
  • skórka startej cytryny i sok wyciśnięty z połowy cytryny

Jak to robimy?

Piekarnik rozgrzewamy do ok. 210 °C. Masło należy roztopić na małym ogniu. Będziecie potrzebować niewielkiej okrągłej lub prostokątnej blaszki do pieczenia. Do formy nalewamy odrobinę roztopionego masła, dokładnie nrozprowadzamy i obsypujemy cukrem.

Do miski wkładamy jajka i cukier, roztrzepujemy widelcem. Dodajemy mąkę i delikatnie mieszamy łyżką lub szpatułką do momentu, gdy ciasto stanie się gładkie i jednolite. Dokładamy skórkę z cytryny, świeżo wyciśnięty sok, szczyptę soli i pozostałe roztopione masło. Nie przesadzajmy z długością mieszania. To proste ciasto, z czasów kiedy nie używano mikserów ani spulchniaczy!

Ciasto przekładamy na blaszkę i równomiernie rozprowadzamy. Następnie trzeba ułożyć migdały. Już wygląda pięknie. A teraz wzbogacimy całość, posypując z wierzchu cukrem.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Pieczemy przez około 20 – 25 minut. Po upieczeniu prezentuje się wspaniale!

Co teraz? Kroimy w trójkąty lub romby (czółenka) i…zjadamy.

 

Pierwszy kęs zaskakuje – jeżeli spodziewaliście się puszystego, miękkiego biszkoptu, to czeka Was niespodzianka. Ciasto ma dość zwartą konsystencję. Ale smak jest doskonały! Słodkość podkręcona skórką cytryny i chrupkością podpieczonych migdałów. Smak i aromat rozchodzą się długo i zachęcają, by sięgnąć po kolejną la navette. Przekonajcie się sami, jak działa ten wyjątkowy deser, jak smakuje drugiego dnia. Prawdziwe tocoinnego!

Znawcy tego tematu twierdzą, że ciasto może być z powodzeniem spożywane na śniadanie lub podwieczorek, z kawą albo herbatą. Najlepiej smakuje ponoć zanurzone w szklance białego wina z regionu Oksytania (Gaillac-Toulza), gdzie leży miasto Albi. Na pewno spróbujemy – albo znajdziemy gaillaca w jakimś dobrym sklepie z winami albo po prostu wybierzemy się na południe Francji, do Tuluzy i departamentu Tarn. A wtedy skosztujemy la navette w wersji oryginalnej!

Życzę smacznego. I wiem, dziś miały być dwa przepisy. Ten drugi pojawi się jednak kiedy indziej, myślę, że za 2 tygodnie. My widzimy się jeszcze w lutym!

PS. dzisiejszy przepis odkryłam w programie „Les carnets de Julie”.

2 Komentarze Dodaj własny

  1. Anna's awatar Anna pisze:

    Dzien dobry. Moje ciasto wyszło bardzoej zbite taka kluska. Czy lepiej rozrzedzic je dodatkowym jajkiem czy maslem?

    Polubienie

    1. tocoinnego's awatar tocoinnego pisze:

      Aniu, nie rozrzedzaj. Ciasto powinno być zwarte, ale nie jak „kluska”. Konsystencja po upieczeniu przypomina trochę podsuszony chleb. Nie zmieniałam oryginalnego przepisu.

      Polubienie

Dodaj komentarz