Wypieki świąteczne last minute

dnia

Zawsze sobie obiecuję, że tym razem wszystko i w swoim czasie. Że wcześniej zacznę sprzątanie i że wcześniej je skończę. Że nie zostanę z rozgardiaszem w kuchni i pokojach na ostatni moment, że wszystko będzie gotowe, a ja – wypoczęta i spokojna – będę oczekiwać pierwszej gwiazdy. Zawsze. I zawsze tak nie jest, też tak macie? Zatem – jest jak jest, nawet jeśli znowu nie zdążę zrobić tego, czy tamtego. Za to na pewno przygotuję 12 wigilijnych potraw, na pewno upiekę pasztety, indyczkę i schab, na pewno zrobię sałatkę warzywną i śledzia wg przepisu babci Tereski. I na pewno nie zabraknie ciasta i pierników. Na pewno!

Dzisiaj odcinek „turbodoładowany”, bo nadrabiamy wszystkie środy Adwentu, dość zresztą krótkiego w tym roku. Postanowiłam jednak, że dzisiejsze propozycje poprzetykam historiami o historii zwyczajów wigilijnych. Oto pierwsza z nich.

W dawnej Polsce wierzono, że w Wigilię woda w studniach zmienia się w wino, a wszystkie zwierzęta o północy zaczynają mówić ludzkim głosem, że miłe słowo, komplement powiedziane pod adresem wybranej dziewczyny przyniesie miłość lub prezent, a wygrana w karty pomyślność w nowym roku. W ogóle od przebiegu wigilii miał wręcz zależeć tok nadchodzącego roku. Która panna tarła mak, tę czekało wnet zamążpójście. Który myśliwy zdołał wtedy coś upolować, ten mógł liczyć w najbliższych miesiącach na szczęście spod znaku świętego Huberta. Który tam chłop wybrał się przezornie z rana do karczmy i chlapnął okowity, ten nie musiał się martwić, że w przyszłości grozi mu przymusowa abstynencja. Który spryciarz podebrał ukradkiem sąsiadowi siekierę, pług czy wóz, ten się cieszył, że odtąd wszelkie dobro będzie lgnęło do rąk. Tak się żyło w dawnej Polsce! Coś z tego zostało? Cóż, nawet list do św. Mikołaja wysyłamy dziś e-mailem (sw.mikolaj@gwiazdka.net), więc chyba niewiele… Za to smaki świąteczne są cały czas wspaniałe!

Zaczynamy pieczenie od kruchych ciasteczek z cynamonową posypką. Będą Wam smakowały i nie napracujecie się przy nich!

Do ciasta będziemy potrzebować:

  • 150 g mąki pszennej,
  • 60 g cukru,
  • 2 żółtka,
  • 100 g zmielonych migdałów,
  • 100 g miękkiego masła,
  • ziarenka z połowy laski wanilii lub 1 łyżeczkę pasty waniliowej.

Na posypkę przygotujcie:

  • 100 g cukru,
  • 1 łyżkę cynamonu

Jak to robimy?

Mąkę przesiewamy, dodajemy zmielone migdały, cukier, żółtka, nasiona z laski wanilii oraz miękkie masło. Zagniatamy ciasto i rozwałkowujemy na ok. 3-4 mm (wałkowanie nie jest łatwe, ponieważ ciasto jest bardzo kruche, trzeba podsypywać mąką).

Za pomocą foremki wykrawamy ciasteczka. U nas są to klucze wiolinowe, bo muzyczni jesteśmy:), ale każda dowolna foremka sprawdzi się świetnie.

christmas_cinamonn_01

Przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 10-12 minut, do zrumienienia. Zaraz po upieczeniu posypujemy cukrem wymieszanym z cynamonem, przechowujemy w puszce (jeśli jeszcze jest co przechowywać).

christmas_cinamonn_05

Są genialne, kruche, ale rozpuszczają się w ustach. Zapach i smak cynamonu wręcz rozbraja, a po zjedzeniu kilku pierwszych sztuk… ma się ochotę na więcej!

christmas_cinamonn_04

Wracamy do Wigilii i jej obyczajów. Choinka… W dawnej Polsce (XVI-XVIII w.) oczywiście nie znano choinki. Zwyczaj ubierania drzewka pojawił się dopiero na początku XIX w. i przyszedł do nas Niemiec. Dosyć szybko zaczął się szerzyć wśród mieszczan i inteligencji polskiej. Góralska legenda mówi, że choinkę bożonarodzeniową zawdzięczamy… niedźwiedziowi. Gdy doszła do niego wieść o narodzeniu Jezusa, pobiegł czym prędzej do Betlejem. Martwił się tylko biedny miś, że nie miał dla Dzieciątka żadnego godnego prezentu. Postanowił ofiarować to, co było do zdobycia w lesie. Ułamał  piękną choinkę i powlókł za sobą. Po drodze przechodził przez potoki, w których zamoczyły się gałązki drzewka, krople wody zamarzły na jego igiełkach i świeciły jak diamenty. Na gałęziach zasiadły ptaszki a niedźwiedź wszystko to zaniósł do szopki i postawił przed Dzieciątkiem. Mogło tak być! Dlatego my teraz przygotujemy coś, co będzie idealnie pasowało do świątecznego wystroju.

Muffiny świąteczne, jakich jeszcze nie próbowaliście!

Będziecie potrzebować:

  • 250 g mąki,
  • 100 g cukru trzcinowego,
  • 3 jajka,
  • ¾ szklanki oleju roślinnego,
  • ½ łyżeczki sody oczyszczonej,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej lub ekstraktu,
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego,
  • 2-3 łyżki przyprawy do pierników,
  • 2 czubate łyżki kakao,
  • 5 buraków startych na tarce o dużych oczkach (250-300 g).

To najbardziej nieskomplikowane ciasto jakie robiłam. Wszystkie składniki trzeba umieścić w dużej misce, dokładnie roztrzepać, na koniec dodać starte buraki. Wymieszać i nakładać do formy muffinowej  wyłożonej papilotkami.

christmas_muffin_01

Piec w piekarniku nagrzanym do 175°C, przez 25 minut (do suchego patyczka). Wystudzone muffiny trzeba jeszcze polukrować (cukier puder wymieszany z gorącą wodą) i obsypać pestkami granatu.

Wyglądają jak małe alpejskie chatki, fantastycznie przystrojone. Smakują wybornie, granaty lekko trzeszczą między zębami, a ciasto jest miękkie i puszyste. I znowu – jak już zakosztujecie, nie ma odwrotu. Szykujcie drugą porcję! I trzecią – dla gości!:)

Najważniejszym gościem jest oczywiście narodzony Pan Jezus. Oraz nieznajomy, dla którego zostawiamy puste miejsce przy stole. Oraz – szczególnie dla dzieciaków – św. Mikołaj. Kilka słów o tym najbardziej znanym spośród świętych Pańskich? Bardzo proszę! Zwyczaj obdarowywania dzieci przez św. Mikołaja przyniesiony został z Niemiec ok. 1840 roku. Według dawnego obyczaju w noc wigilijną ktoś z dorosłych przebierał się w strój biskupi i rozdawał prezenty grzecznym dzieciom. O św. Mikołaju, biskupie Miry w Azji Mniejszej z IV w. mówiono, że nie tylko roznosi dzieciom miodowe placuszki, ale i przynosi po kryjomu dziewczętom złote bryły, uwalnia skazańców, ratuje tonących. Mikołaj dawniej krążył w asyście dwóch małych aniołków oraz krzepkiego dziadka wyznaczonego do wodzenia na łańcuchu diabła, bo on być musiał. Takie przedziwne grono obchodziło już od rana domy, by uszczęśliwić dziatwę podarkami. Święty Mikołaj, ubrany po biskupiemu, rozsiadłszy się dostojnie na stołku, urządzał najpierw egzamin. Dzieci musiały odmawiać pacierz lub odpowiadać na pytania z katechizmu. Potem aniołki w komeżkach i z wianuszkami na głowach podsuwały świętemu koszyki czy wór ze wspaniałościami, by miał czym nagradzać. Chyba, że ktoś oblał egzamin. Wtedy dostawał rózgę.

Święty Mikołaj to postać ceniona jednak nie tylko ze względu na prezenty. W Grecji ma nawet swoje miasto (letnią siedzibę?). Ajos Nikolaos – czyli właśnie Święty Mikołaj – położone jest na północno-wschodnim wybrzeżu Krety. Skąd się wziął Mikołaj na tej słonecznej, pięknej wyspie? Otóż, moi Mili, Święty Mikołaj jest patronem żeglarzy i całej Grecji. I to on czuwa od stuleci nad bezpieczeństwem tych, co ruszają w bezkres morza. Niektórzy z greckich marynarzy pewnie zabierają ze sobą domowe smakowitości…

Oto jedna z nich – wspaniałe greckie kurabiedes.

christmas_kurabiedes_06

Będziemy potrzebować:

  • 500 g mąki,
  • 300 g masła,
  • 100 g cukru,
  • 200 g posiekanych migdałów obranych ze skórki,
  • 2 żółtka,
  • 15 g proszku do pieczenia,
  • 3 łyżki koniaku,
  • 200 g cukru pudru do obtoczenia ciasteczek.

Jak to robimy?

Masło utrzeć mikserem aż będzie białe i puszyste. Dodać żółtka, cukier, posiekane migdały, mąkę, proszek do pieczenia i koniak. Wyrobić gładkie, jednolite ciasto i włożyć do lodówki na 15 minut. W tym czasie nagrzać piekarnik do 160°C.

Ciasto rozwałkować na grubość 0,5 cm, wycinać dowolne kształty (oryginalne mają kształt serca) i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec 20 minut.

christmas_kurabiedes_05

Zaraz po upieczeniu obsypać obficie cukrem pudrem. Jeśli lubicie i uda wam się kupić wodę różaną, trzeba nią skropić ciasteczka jeszcze przed posypaniem cukrem – tak robią Grecy! U mnie przyjęła się wersja bez wody – dzieci nie lubią.

christmas_kurabiedes_04

A na koniec zaproszenie na wspólne kolędowanie. Kto w weekend od 12 do 14 stycznia będzie w okolicach Skierniewic, ten może dołączyć do chóru kolędników 12. Warsztatów Wokalnych HARMONIA. Koncert KolędyGOSPEL.SKC odbędzie się w niedzielę, 14 stycznia o godz. 12.00 w Kinoteatrze POLONEZ, a chórowi towarzyszyć będą Monika Mimi Wydrzyńska z zespołu TGD oraz Michał Mielczarek – aktor Teatru Muzycznego w Łodzi. Wstęp wolny! W ten sposób Skierniewice włączają się w zwyczaj kolędowania. Dawniej kolędnicy obchodzili domy w okresie Świąt Bożego Narodzenia, śpiewając kolędy i pastorałki oraz organizując przedstawienia związane z Ewangelią i ludową tradycją świąteczną. Przebierali się za zwierzęta: niedźwiedzie, wilki, kozy. Osobliwą postacią uczestniczącą w kolędzie był turoń, z wielkim drewnianym łbem. Mikołaj  Rej pisał „Włóczy się, jako z wilkiem chodząc po kolędzie”. Początkowo Kościół zakazywał tych obchodów, uważając je za pogańskie. Później jednak kolędowanie rozpowszechniło się na tyle, że stało się wręcz bożonarodzeniową tradycją. Zatem ZAPRASZAM do kolędy!

A Wam wszystkim, Czytelniczkom i Czytelnikom mojego bloga życzę Wesołych Świąt i głębokiego przeżycia tajemnicy narodzenia naszego Boga. Gloria in excelsis Deo!
A że spotkamy się dopiero w Nowym Roku – bawcie się dobrze w Sylwestra i bądźcie szczęśliwi w roku 2018!

Do zobaczenia!

PS. opisy dawnych obyczajów zapożyczyłam z prezentacji „Polskie tradycje i zwyczaje świąteczne”, opracowanej przez członków koła bibliotecznego. Pozwoliło to oszczędzić masę czasu, który wykorzystam na przygotowanie kolejnych smakowitości! Dziękuję!

Dodaj komentarz