Pasty kanapkowe to naprawdę świetne rozwiązanie na śniadanie lub przekąskę. To smaczny, prosty i szybki dodatek do pieczywa. I zawsze dobrze smakuje! Pożywne pasty pojawiają się u nas często. Jednak to poranek jest optymalną porą na ich zaserwowanie – w myśl zasady: królewskie śniadanie, najlepiej z pysznym pieczywem i ulubionymi dodatkami, nadaje dobry smak całemu dniowi.
Chlebowy przysmak znany powszechnie jako „kanapka”, przypisywany jest sir Johnowi Montague, czwartemu Earlowi z Sandwich (1718-1792). Montague był nie tylko brytyjskim mężem stanu, ale i znanym utracjuszem i hazardzistą. Montague nie był faktycznie twórcą kanapki, a właściwie był jej odkrywcą. Otóż podczas podróży po wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego nasz bohater zobaczył Greków i Turków podających małe porcje złożonej pity jako zakąskę do ouzo. Earl skopiował pomysł ze względu na jego oczywistą wygodę. Nie ulega wątpliwości, że Earl of Sandwich sprawił, że ten rodzaj lekkiego pieczywa stał się popularny wśród angielskiej szlachty, a tym samym jego tytuł szlachecki „Sandwich” został związany z kanapką. Zresztą koncepcja sandwicha, praktykowana u starożytnych początków wśród Greków i innych narodów śródziemnomorskich, która z powodzeniem przetrwała do dziś, jest zresztą niezwykle prosta: niewielkie porcje nadzienia z mięsa, wędlin, serów lub ich miksów, serwowane są między dwoma kawałkami chleba.
Jedną z pierwszych angielskich książek kucharskich, która dostarczyła przepis na kanapki była Charlotte Mason. W XIX wieku, kiedy brytyjska południowa kolacja przemieszczała się na późniejsze godziny, spadało zapotrzebowanie na gorący posiłek. Wówczas zastąpiono go lekkimi potrawami z zimnych resztek, czyli składnikami, dla których kanapka okazała się doskonałym nośnikiem. U progu XX w. sandwiche stały się idealną formą fast-foodu, zwłaszcza że mogły być sprzedawane na dworcach kolejowych, gdzie podróżni przemierzający Europę Orient Expressem z przewodnikiem Bradshawa w ręku, potrzebowali świeżych przekąsek w czasie postojów… Tyle wpisu z Encyklopedii Żywności i Kultury, Solomona H. Katza, pod światłą redakcją Williama Woys Weavera*.
A my zabierajmy się do przygotowywania naszego specjału.

Najpierw pasta jajeczna:
- 6-7 dużych jaj
- 1-2 łyżki dobrej jakości majonezu
- kilka suszonych pomidorów
- natka pietruszki lub kiełki rzodkiewki, co lubicie
- utłuczona w moździerzu mieszanka przypraw: sól himalajska różowa, pieprz kolorowy, ziarna kolendry, suszony czosnek w płatkach, mięta, lubczyk oraz mała papryczka chili.
Sekretem pysznej pasty jajecznej są dobre składniki: jajka, od kur z wolnego wybiegu, dobrze skomponowane przyprawy, gęsty majonez… Nie oszczędzajcie tutaj na jakości, by nie utracić tych wspaniałych smaków i aromatów. Szczególnie, że to już właściwie wszystko, czego potrzebujecie, by przygotować wspaniały poczęstunek.
Ugotowane na twardo i wystudzone jajka trzeba posiekać w drobną kostkę, dodać pozostałe składniki i dokładnie wymieszać.
Teraz pieczywo, czyli nasze przyszłe sandwiche. Przygotowujemy kromki chleba tostowego (znowu – użyjcie dobrego, a nie wynalazków supermarketowych i raczej powinno to być pieczywo białe, ewentualnie graham, wieloziarniste tutaj się nie sprawdzi). Kromki grillujemy na suchej patelni, smarujemy dość bogato pastą jajeczną, przekładamy plastrem grillowanego bekonu – najlepiej, by nie był zbyt tłusty, ani przesadnie przypieczony.
Gotową kanapkę należy przekroić na pół, uzyskując kształt trójkąta – ot taka fantazja á’la Earl Sandwich.
Na sam widok zrobicie się głodni. U nas zadziałało to tak, że przed wchłonięciem całej porcji kanapek, zdążyliśmy zrobić tylko tych kilka fotografii.
A więc do dzieła! Wiosenne grillowane kanapki z pastą jajeczną – czyli przysmak w klimacie poświątecznym. Smacznego!
* Encyklopedia Żywności i Kultury, Solomon H. Katz, redaktor, William Woys Weaver, Nowy Jork 2003, tom 3, str. 235-236. UWAGA: w książce znajduje się dużo więcej informacji, niż mogliśmy tutaj przytoczyć. Poproście bibliotekarza o pomoc w znalezieniu egzemplarza lub zajrzyjcie na Amazon.com:))