To był grudzień roku 2005. Wtedy zaczęłam śledzić przepisy w miesięczniku „Kuchnia„. Korzystałam jeszcze z co najmniej dwóch innych czasopism kulinarnych, które jednak nie dotrwały dzisiejszych czasów. Na pewno jednak to na okładce „Kuchni” z grudnia 2005 zobaczyłam TO ciasto. Torcik karlsbadzki. Dziś przygotowałam go po raz… pierwszy. I od razu wprowadziłam modyfikacje, które – nie boję się powiedzieć – sprawiają, że jest to smakołyk na miarę drugiej dekady XXI w.!
Światowej sławy uzdrowisko Karlowe Wary, znane również pod niemiecką nazwą Karlsbad (lub Carlsbad w języku angielskim), zostało założone w 1350 roku przez króla czeskiego i cesarza Karola IV. Karlowe Wary położone są w zielonej dolinie rzeki Teplá (czyli „Ciepła”), zapewniającej miastu atmosferę piękna i spokoju. Z czasem Karlsbad stawał się coraz bardziej popularnym i modnym kurortem. Znacznie przyczynił się do tego fakt, że leczono tutaj bogatych arystokratów. Najwybitniejszym pacjentem XVIII wieku był rosyjski car Piotr Wielki.
Miasto zachwyca dziś odwiedzających odzyskaną dawną świetnością, z barokową zabudową i secesyjnymi budynkami, gdzie roi się od kawiarenek i restauracji, w których ludzie odkrywają, co też wyjątkowego Karlsbad ma im do zaoferowania. I niezależnie, czy chcecie zrelaksować umysł, odnowić siły i zdrowie, podziwiać zabytki architektury, skosztować słynnej Becherovki, która tutaj się narodziła, nie pożałujecie wizyty w tym eleganckim mieście.

Nie dziwi więc, że na przestrzeni wieków bywalcami Karlsbadu bywali Casanova, Ludwig van Beethoven, Wolfgang Amadeusz Mozart, Franz Kafka, Alphonse Mucha, Wolfgang Goethe i wielu przedstawicieli świata filmu, którzy przyjeżdżają tutaj na odbywający się co roku w lipcu Międzynarodowy Festiwal Filmowy.
Jak głosi tutejsza legenda, pewnego razu Goethe i Beethoven poszli na spacer poza Karlsbad, chcąc spokojnie porozmawiać. Po drodze mijali wielu spacerowiczów, którzy kłaniali się im wielkim szacunkiem. Wreszcie niecierpliwy Goethe powiedział:
– Co za męcząca sprawa! Nigdzie nie można znaleźć miejsca, gdzie nie byłbym witany z honorami.
– Ależ proszę, nie bądź taki nerwowy. – rzekł Beethoven – Bardzo możliwe, że wszystkie te ukłony i szacunek są przeznaczone wyłącznie dla mnie.
O Karlsbadzie wspomina Artur Conan Doyle w jednym z opowiadań o przygodach Sherlocka Holmes’a. Oto znajdujemy sytuację, kiedy słynny detektyw sprawdza w Continental Gazetteer – który był geograficznym słownikiem Europy – gdzie się aktualnie znajduje: Eglow, Eglonitz – tu jesteśmy, Egria. Jest to w niemieckojęzycznym kraju – w Czechach, niedaleko od Karlsbad, słynnego uzdrowiska. Karlowe Wary – a właściwie otoczenie hotelu Palace Bristol, stało się też bohaterem filmu Wesa Andersona „Grand Budapest Hotel”. Kto widział, ten się świetnie ubawił!
Ze źródeł zbliżonych do nauki dowiadujemy się też o dokonywanych w Karlowych Warach miłosnych podbojach jednego z naszych Noblistów. Jak pisze Barbara Babraj w rozprawie „Galicyjski rozdział w życiu i twórczości Henryka Sienkiewicza”, w Karlsbadzie w czerwcu 1892 Sienkiewicz „poznaje posażną pannę Muszkę która następnie zarzuca go listami i planuje z matką odwiedzić go w Zakopanem, przed czym Sienkiewicz się wzbrania pisząc: gdybym chciał wyzyskiwać te panie i zrobić dobrą partię-tobym mógł zrobić – i prócz tego urabiać je w ręku jak wosk” i prorokuje fiasko uczuciowe dla znajomości z Marynuszką: „z tego nie będzie nic„.
Natomiast będzie coś – i to coś pysznego – jeżeli zastosujecie dzisiejszy przepis. Przygotujcie go w Wigilię, a drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia będziecie cieszyć się i swoich gości wyjątkowym smakiem tortu z Karlsbadu.
Będziemy potrzebować:
- 10 dag groszków z gorzkiej czekolady (lub jeśli nie mamy, jedna tabliczka);
- 30 dag mielonych migdałów;
- 10 dag przesianej mąki;
- 2 łyżki proszku do pieczenia;
- 30 dag masła,
- 20 dag cukru pudru;
- 6 jajek;
- 4 łyżki cynamonu;
- 1 szklanka porzeczek lub wiśni (o tej porze roku – mrożone)
- 25 dag konfitury z czarnej porzeczki,
- 5 dag białej czekolady
Jak to robimy? Migdały wsypujemy na suchą rozgrzaną patelnię i prażymy, tylko do momentu, kiedy zaczną pachnieć. Następnie studzimy, mieszamy z mąką i proszkiem do pieczenia i cynamonem. Masło ucieramy z cukrem pudrem. Nie przerywając ucierania, dodajemy kolejno żółtka. Dodajemy także groszki czekoladowe lub posiekaną czekoladę, porzeczki (wcześniej oczywiście rozmrożone i odsączone) oraz migdały z mąką. Na koniec delikatnie łączymy ciasto z ubitą na sztywno pianą z białek.
Tortownicę wykładamy pergaminem i napełniamy masą. Pieczemy godzinę w temp. 180°C. Torcik wyjmujemy z formy i studzimy.
Teraz podgrzewamy konfiturę i przecieramy ją przez sitko. Smarujemy wierzch i boki tortu, posypując je następnie wiórkami z białej czekolady.
I gotowe! Wierzch jest delikatny i elastyczny, środek puszysty, choć dość zwarty. Pychota!


Możecie skosztować takiego świeżo upieczonego. Jednak znawcy tematu twierdzą, że tort z Karlsbadu najsmaczniejszy jest dzień lub dwa po przygotowaniu. Pieczcie i skosztujcie. Podzielcie się wrażeniami. Zresztą opiszcie, co dobrego znalazło się na Waszych świątecznych stołach – to przecież nasze pierwsze wspólne Boże Narodzenie!
Za tydzień odpoczywamy i śpiewamy kolędy. Tymczasem dziękuję Wam wszystkim za minione 20 odcinków, a szczególnie wszystkim nowym Czytelniczkom i Czytelnikom. Jak podpowiada Facebook, odcinek o cynamonowcach miało szansę zobaczyć ponad 2.500 osób! W Nowym Roku idziemy na rekord! Życzę Wam przeżycia błogosławionych Świąt i wspaniałej zabawy Sylwestrowej!