O, kureczka!

Sezon na kurki trwa od czerwca aż do października (oczywiście dla tych, którzy wiedzą jak i gdzie ich szukać – ja nie mam o tym pojęcia!). Dzięki temu tak długo i do woli możemy cieszyć się ich wybornym smakiem. Szczególnie, kiedy znajdą się jacyś ofiarni darczyńcy, którzy nazbierają i przekażą nam swoje… „Miała babcia kurkę, kurkę złotopiórkę”…

Miała (niejedną i nie „złotopiórkę”) i podarowała, a ja tę kurkę (jakieś 400 g świeżych, pięknych grzybów) połączyłam z wieprzowiną. Połączenie – moim zdaniem – absolutnie trafione. Bo smak schabu duszonego z szalotkami i kurkami po prostu nie ma sobie równych. Do tego proponuję makaron typu penne lub farfalle (ugotowany al dente) i odrobina lata – pieczona papryka i pomidory. I mamy feerię smaków, jakiej nie powstydziłby się cesarz przyjmujący znamienitych gości. Wymaga to oczywiście odrobiny przygotowań, ale zapewniam – WARTO!

Ale zacznijmy od początku, czyli od kurki. Cantharellus cibarius, czyli pieprznik jadalnybo o nim tutaj mowa – to przyjemnie aromatyczny mięsisty, dziki grzyb, który „świeci jak egzotyczne, złote kwiaty na tle szarej jesieni lasu” (bardzo poetyckie porównanie, prawda?).

kurki_6

Pieprzniki (które obco, choć pięknie zwane „Chanterelle”) znane są również jako „złote kurki” i cieszą się wręcz magiczną estymą u większości ekspertów kulinarnych w Europie, Stanach Zjednoczonych i Azji. „Złote kurki” – bo są złote kiedy na nie patrzymy, bo wyglądają jak małe złote trąbki, do tego mają wyjątkowy „złoty” smak. A ponieważ próby uprawiania tego gatunku grzyba zakończyły się niepowodzeniem, czasem także bywały drogie jak złoto!

Co ciekawe, nie wszystkie kurki są do siebie podobne. Znane u nas gatunki europejskie i azjatyckie są zwykle wielkości kciuka. We wschodniej części Stanów można spotkać kurki wielkości pięści, podczas gdy na zachodzie kontynentu amerykańskiego mogą być nawet tak duże jak rozłożone dwie dłonie. I nie są tam rzadkością kurki ważące… kilogram! Europejczycy i mieszkańcy Wschodu twierdzą jednak, że ich odmiany są smaczniejsze niż te z Zachodniego Wybrzeża i sugerują, że „smak jest ważniejszy od wielkości”:).

Wytrawni grzybiarze wiedzą, że kurki pojawiają się w tym samym miejscu rok po roku, o ile były starannie i ostrożnie zebrane. Z ich pojawianiem się związane są różne zmysłowe wręcz historie, które mają zresztą swoje uzasadnienie – naukowcy odkryli, że grzybnia kurek chętnie przeplata się z korzeniami drzew liściastych, iglastych, a nawet krzewów i krzaków. Warto dodać, że kurki są bardzo rzadko atakowane przez owady, a zwierzęta leśne nie podzielają naszych spożywczych zainteresowań tymi wspaniałymi grzybami.

Uff, to tyle wiedzy, czas na przepis!

Na obiad dla rodziny i gościa będziemy potrzebować:

  • 400 g kurek;
  • 1 kg schabu bez kości (sprawdzają się też polędwiczki wieprzowe);
  • natka pietruszki;
  • 4 – 5 średniej wielkości szalotek lub jedna duża biała cebula;
  • masło i oliwa z oliwek;
  • makaron (jedno opakowanie 500 g);
  • 3 lub 4 papryki oraz 0,5 kg pomidorów.

Mięso pokrojone w cienkie plastry, oprószone solą i pieprzem podsmażamy na oliwie, tylko na tyle, żeby (jak mawiają mistrzowie kuchni) pozamykać pory. Na dużej patelni podsmażamy szalotki z odrobiną masła, następnie układamy mięso i zalewamy wrzącą wodą lub bulionem. Dusimy ok. godziny.

schab

Kurki oczyszczone z piasku (najlepiej zrobić to płucząc kilkakrotnie w ciepłej wodzie) i osuszone wrzucamy na patelnię. Całość dusimy jeszcze na małym ogniu 15 do 20 min. Obróbka termiczna kurek nie powinna trwać zbyt długo, ponieważ z czasem twardnieją. Doprawiamy wedle własnych preferencji solą i pieprzem, ewentualnie odrobiną suszonego lubczyku, ale uwaga – nie zatraćmy smaku grzybów. Na koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki.

Nasze specjalne dodatki: papryka i pomidory lekko oprószone grubą, himalajską solą i skropione odrobiną oliwą z oliwek pieczemy w piekarniku w 200°C.

Podajemy na dużych talerzach. A gotowe danie wygląda tak… (hmm, no tak, zapomniałam, że zanim zdążyliśmy zrobić zdjęcia, obiad został zjedzony). Na pocieszenie jeszcze jedna fotka pięknych, dorodnych kurek.

foto za: https://c1.staticflickr.com/3/2496/3893189796_353dc4e49c_b.jpg

Do dania polecam Pinot Noir z Mołdawskiej Winnicy, bardzo smaczne, mocno zapamiętywalne, niedrogie wino (poszukajcie w sklepach). A skoro już o tym, co mieni się w kieliszkach, to pochwalę się swoimi nalewkami: pigwówka już zabutelkowana i czeka przyszłego sezonu, gruszkówka nastawiona, a wyborny jabłecznik (mówimy na niego „domowy calvados”) aktualnie w procesie dojrzewania (ma już ciemną, bursztynową barwę, smak się klaruje). A na długie listopadowe wieczory mamy wspaniałą dwuletnią wiśniówkę i niejedną dobrą książkę.

Do zobaczenia za tydzień!

PS. ciekawe fakty o kurkach zawdzięczam Louise i William Freedmanom, autorom książki kucharskiej „Wild About Mushrooms”, wydanej przez Mycological Society of San Francisco.

Dodaj komentarz